Wegański grill
Grill,  Obiad,  Weganizm,  Życie

Wegański grill

Długi weekend to czas, który wielu z nas kojarzy się z grillowaniem. A jeśli nawet nie grillujemy, to często gdzieś wyjeżdżamy. Nadchodzący czerwcowy długi weekend to pierwszy w naszym życiu, który spędzimy trzymając się diety wegańskiej. Wegański grill na początku stanowi wyzwanie. My także na samym początku naszego eksperymentu zastanawialiśmy się jak to teraz będzie. Czy będziemy musieli powstrzymać się od imprez, gdzie na stołach zwykle znajduje się mięso? W tym poście opowiemy wam co nieco o naszych pierwszych doświadczeniach i o tym jak trzymać się postanowień w nazwijmy to, ekstremalnych warunkach :).

Podstawą jest wcześniejsze zaplanowanie, co będziemy jeść. Kilka tygodni temu wybraliśmy się na grillowanie do moich rodziców. Wiedzieliśmy, że jeśli się nie przygotujemy, to z wegańskich potraw pozostanie nam sałatka warzywna. Rodzice jednak podeszli do sprawy z otwartością i zaproponowali, żebyśmy przygotowali więcej jedzenia, by oni także mogli spróbować. Zrobiliśmy więc typowo grillowe zakupy, z tą różnicą, że tym razem zaopatrzyliśmy się w zamienniki mięsa. Co takiego przyrządziliśmy? Zobaczcie sami!

Szaszłyki

To było pierwsze, co przyszło nam do głowy. W końcu można je przygotować zarówno w wersji mięsnej jak i wegetariańskiej. Nic prostszego. Kupiliśmy cukinię i paprykę a końcowego efektu dopełnił wegański gyros z Dobrej Kalorii. Ten ostatni był już przyprawiony i pachniał równie intensywnie co tradycyjna, mięsna wersja, więc nie dodawaliśmy niczego. Co prawda gyros na pierwszy rzut oka może wydawać się na tyle rozdrobniony, że trudno go nadziać na szaszłykowy kij, ale okazało się to łatwe.

Cukinia i portobello
Pieczarki portobello i cukinia czekające na przygotowanie. Mniam!

Faszerowane pieczarki portobello

„Faszerowane” to może stwierdzenie nieco na wyrost. Mniejsze kawałki gyrosowego „mięska”, z których trudno było przyrządzić szaszłyki, wykorzystaliśmy jako wypełnienie pieczarek portobello. Po prostu wyłożyliśmy farszem spód i wrzuciliśmy na ruszt. Żeby dodać smaku, całość namoczyliśmy w sosie BBQ, o którym piszemy dalej.

Boczniaki w marynacie BBQ

Boczniaki zdecydowanie stały się naszym faworytem od samego początku wegańskiego eksperymentu. Przyrządzaliśmy je już na wiele sposobów (sprawdź nasze boczniaki po chińsku). To takie danie – kameleon. Przyrządza się z nich wegańskie flaczki, śledzie, a czasami imitują też kurczaka. Świetnie sprawdzają się też w daniach kuchni chińskiej przyrządzonych po wegańsku. My postanowiliśmy podać je w marynacie BBQ, do której użyliśmy:

  • ketchup
  • musztardę
  • sos sojowy,
  • ząbek czosnku
Wegańskie produkty na grilla
Grillowy zestaw obowiązkowy 🙂

Kiełbaski roślinne

I tutaj ponownie Dobra Kaloria wkroczyła do gry. Kiedy spróbowaliśmy kiełbasek roślinnych pierwszy raz, mieliśmy mieszane uczucia. Tym razem jednak bardzo nam zasmakowały. Zastanawialiśmy się, w czym tkwi sekret i sprawdziliśmy skład. Voila – boczniaki na pierwszym miejscu! Nie trzeba ich niczym przyprawiać. Zresztą akurat w przypadku kiełbas nie jesteśmy wybredni, bo nie jemy ich na co dzień.

Inne opcje

Byliśmy tak najedzeni, że nie wykorzystaliśmy wszystkich składników. Zostało nam wegańskie mięsko mielone, także z Lidla oraz tofu. To ostatnie planowaliśmy usmażyć w sosie sojowym. Wcześniej próbowaliśmy na patelni grillowej i wyszło smacznie. Z mielonego miały być usmażone burgery, ale zużyliśmy je na kotlety następnego dnia.

A jak wygląda wasz wegański grill? Jeżeli chcecie, podzielcie się swoimi doświadczeniami w komentarzach :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *